* Camila *
- Ale mówię ci, że to prawda. Ja wchodzę sobie do sali, a tam stoi Leon, który po chwili ni z tego ni z owego piszczy "Leoś wychodzi". Gdy mnie zobaczył to tak mu mina zrzedła, że omal nie dostałem histerycznego napadu śmiechu. Wydaje mi się, że ktoś tu zaczyna się upodabniać do Ludmiły. Radzę teraz na niego uważać jeśli w najbliższym czasie nie masz ochoty obwieszczać każdemu o swoim wyjściu. - powiedział niezwykle rozbawiony Diego. Spotkałam go w parku przed studio i ucięliśmy sobie krótką pogawędkę jak kumpel z kumpelą. W końcu nikt mi nie zabroni się z nim zadawać, nawet jeśli Violetta jest na niego chwilowo obrażona. Ciężko mi powiedzieć o co im poszło, ponieważ ona nie chce mi nic zdradzić, a wiem, że jeśli zapytałabym o to chłopaka, to z całą pewnością by się zdenerwował i tak czy inaczej niczego bym się nie dowiedziała. Najwyraźniej będę musiała sama to rozgryźć. Tylko najpierw pójdę z tym do Fran. Może ona coś wie. A nawet jeśli nie, to razem na pewno szybko się dowiemy o co chodzi. Nasze plany zawsze są najlepsze. - Czy ty mnie słuchasz Camila? - spytał Diego, wybijając mnie tym samym ze swoich przemyśleń.
- Oczywiście, że tak. Właśnie opowiadałeś mi o tym jak zachował się dziś Leon. Muszę przyznać, że nie potrafię sobie tego wyobrazić. - powiedziałam i uśmiechnęłam się na samą myśl takiego zachowania u Leona. Odruchowo wyobraziłam go sobie też w długich blond włosach co sprawiało, że cała ta sytuacja wydawała mi się jeszcze bardziej komiczna.
- Uwierz mi, że wiele straciłaś. Biedny Leon będzie mnie chyba unikać do końca życia. - zaśmiał się Diego, a ja razem z nim. Może nieładnie jest tak wyśmiewać swoich przyjaciół, ale przecież nie mówimy na niego nic złego. W takim razie to się nie liczy, tak?
- Camila. - oho, o wilku mowa. - Nie widziałaś przypadkiem Violetty? - zapytał Leon, skupiając na mnie całą swoją uwagę. Mogłoby się wydawać, że za wszelką cenę stara się zignorować tu obecność Diego, co jest całkiem zabawne. Czasem trzeba jednak zachować powagę.
- Nie, nie widziałam jej od czasu tego rysunku Ludmi. Wiesz... Tego kota. - powiedziałam, marszcząc brwi i usiłując sobie przypomnieć czy czegoś przypadkiem nie pominęłam, ale nie, nie wydaje mi się.
- No dobrze. - powiedział zrezygnowany i odszedł w stronę studia.
- Leoś już nie mówi kiedy wychodzi? - zawołał za nim Diego, a ja zakryłam usta dłonią by pohamować śmiech.
- Bardzo śmieszne. - dało się jeszcze usłyszeć głos Leona zanim zniknął w studiu. Wtedy obydwoje zaczęliśmy się śmiać.
- Czasami bywasz nieprzyjemny. Ale w gruncie rzeczy jesteś zabawny. - przyznałam.
- Bardzo miło mi to słyszeć. - odparł Diego, skłaniając się lekko, a zaraz po tym uśmiechając wesoło. - Teraz jednak muszę już iść, bo wydaje mi się, że za kilka minut mam zajęcia. - oznajmił, zerkając przy tym na swój nadgarstek. Miało to chyba być nawiązanie do zegarka, którego on jednak nie nosi. Tak czy inaczej zrozumiałam przekaz.
- To do zobaczenia później. - pożegnałam się, a kiedy Diego już odszedł, podbiegła do mnie Francesca.
- Co to niby miało być? Hm? - zapytała oburzona, krzyżując ręce na piersi i wręcz zabijając mnie wzrokiem.
- Ale o co ci znowu chodzi? Przecież nic ci nie zrobiłam. - broniłam się. Nie mam zielonego pojęcia o co ona może się w tym momencie awanturować i wcale mi się to nie podoba.
- Rozmawiasz z nim chociaż wiesz, że Violetta jest na niego zła! - wyjaśniła Fran.
- I tylko o to ci chodzi? - zapytałam zdziwiona. - To, że Viola jest na niego zła nie znaczy, że ja też muszę być. Poza tym nawet nie wiemy o co w tym wszystkim chodzi, a przynajmniej ja nie wiem i dopóki nie okaże się, że to coś całkowicie potwornego to nadal mam zamiar z nim rozmawiać. - powiedziałam, patrząc na nią wyzywająco. Nie mam zamiaru przyjmować jej wyrzutów, bo nie uważam, że zrobiłam coś złego.
- Dobrze, może masz rację. Powinnyśmy się dowiedzieć o co chodzi zanim zaczniemy być dla niego niemiłe. Ale musisz przyznać, że on potrafi czasem zachowywać się jak frajer! - powiedziała na swoją obronę, a ja przewróciłam oczami i uśmiechnęłam się wesoło.
- Przyznaję.
* Violetta *
W tym momencie powinnam szykować się do zajęć z Jackie, a zamiast tego jestem już w połowie drogi do domu. Chyba wszystko idzie nie po mojej myśli. Rano było świetnie. Każdy zachowywał się normalnie i nawet Leon ze mną rozmawiał, ale potem... Dowiedziałam się o tym co zrobił Diego, a Leon, który jak zwykle wszystko źle zinterpretował jest teraz na mnie wielce obrażony. Do tego Gregorio postanowił się na mnie uwziąć i złapał mnie podczas przerwy, by zafundować mi niezłą awanturkę. Po prostu mam już dość na dziś. O tym, że idę do domu powiedziałam tylko Maxiemu, bo stety niestety przyłapał mnie na wymykaniu się ze studio. Teraz mam tylko nadzieję, że nie natknę się na mojego tatę, bo nie chcę mieć jeszcze więcej problemów, a on na pewno wypytywałby mnie o szybki powrót do domu.
Na szczęście udało mi się dotrzeć do celu bez żadnych komplikacji. Otworzyłam drzwi i ukradkiem zajrzałam do środka sprawdzając czy nie ma w pobliżu mojego taty. Wydawało się jednak, że droga wolna. Szybko weszłam do środka, zamknęłam drzwi i cichutko przemknęłam się schodami na górę. Kiedy wreszcie znalazłam się w moim pokoju, odetchnęłam z ulgą. Moje szczęście nie trwało jednak długo, bo już po chwili zadzwonił mój telefon. Wyciągnęłam go z torebki i spojrzałam na wyświetlacz. Diego. Odebrać, nie odebrać...
- Czego chcesz, Diego? - koniec końców odebrałam telefon. Gdybym nie odebrała, on z całą pewnością próbowałby się do mnie dodzwonić jeszcze milion razy zanim by sobie odpuścił.
- Nie ma cię na zajęciach.
- A wiesz, że nawet nie zauważyłam. - powiedziałam udając całkowicie zdziwioną. Wiem, że nie mógł widzieć mojej miny, ale cóż...
- Nie bądź sarkastyczna. To do ciebie nie pasuje.
- Nie ty decydujesz o tym co do mnie pasuje, a co nie. Powiedz mi czego chcesz, żebym mogła wreszcie zakończyć tę rozmowę.
- Chciałem wiedzieć dlaczego cię nie ma. Martwię się.
- Tak. Ty się martwisz. Jestem tego całkowicie pewna. - pokręciłam głową z niedowierzaniem. - To już się robi nudne, Diego. Po tym co zrobiłeś nie mam najmniejszej ochoty by z tobą rozmawiać, a ty dzwonisz sobie od tak, żeby zapytać dlaczego mnie nie ma. To żałosne. - powiedziałam i zakończyłam połączenie. Wściekła usiadłam na łóżku, a mój telefon ponownie zaczął dzwonić. Znowu on. Odrzuciłam połączenie, po czym wyłączyłam telefon. Jedyne czego teraz chcę to odrobina świętego spokoju. Nie proszę o wiele.
***************
Hej, cześć i czołem. Zostawiam wam trzeci rozdział w którym, według mnie, zaczęło się coś dziać. Sprawa nie do końca wyjaśniona, ale przecież na tym polega cała zabawa. Główne pytanie brzmi: co takiego zrobił Diego
Wydaje mi się też, że dodaję trochę za szybko, ale ostatnimi czasy dużo piszę i tak jakoś wyszło!
A ja się cieszę! Boże... León w blond włosach. Cudownie. Jeszcze mi tylko powiedz, że mi połączysz Camillę z Diego. Swoją drogą byłoby ciekawie... Dwa wybuchowe charaktery =) Ja mam inne główne pytanie... Czemu León nie założył peruki? To by było śmieszne... A tak na serio to przecież Diego ciągle musi coś chrzanić. Na tym polega zabawa!
OdpowiedzUsuńLagusia wychodzi!
Diego musi coś chrzanić, a Leon się obrażać! Tak zawsze było i najprawdopodobniej zawsze będzie. Camila i Diego, co? A to ci niespodzianka. Nie wiem, nie wiem jak to będzie. Może tak, a może nie. :P
UsuńMoże przemyślę to sprawę z peruką i kiedyś dostosuję to do sytuacji. Wtedy byłaby z naszego Leosia niezła panienka. hah ;)
Silver zmyka!