poniedziałek, 17 lutego 2014

Rozdział IV - ,,Afera o nic’’

* Diego *

Próbowałem dodzwonić się do Violetty po raz kolejny, ale niestety wyłączyła telefon. Co ona sobie w ogóle wyobraża? Naskakuje na mnie nie wiadomo dlaczego, kiedy to ja chciałem zrobić jej wyrzuty. Jestem (albo raczej byłem) na nią wściekły za to co odstawiła, a tu nagle dowiaduję się, że ona jest na mnie śmiertelnie obrażona za coś co niby zrobiłem, choć nawet nie wiem za co! Najwyraźniej znów ubzdurała sobie, że namieszałem coś w jej idealnie poukładanym życiu, kiedy ja zachowywałem się całkiem normalnie i nie zrobiłem nic złego. Będę musiał to sobie z nią wyjaśnić. Choć najpierw powinienem może pogadać z Leonem, który przez całe zajęcia rzucał mi nienawistne spojrzenia. Może on wie coś o tym, co niby zrobiłem (a czego najpewniej nie zrobiłem). Kiedy tylko wszyscy opuścili salę w której odbywały się zajęcia zatrzymałem go przed wyjściem.
- Czego chcesz? - warknął, a ja uśmiechnąłem się bez humoru. Wszyscy zadają mi to samo pytanie. Czyż to nie zabawne?
- Można grzeczniej. - powiedziałem, a on spojrzał na mnie wzrokiem, który wyraźnie oznaczał, że jednak nie można. - Powiesz mi dlaczego przez całą godzinę zabijałeś mnie wzrokiem czy może sam mam się domyśleć? - zapytałem, krzyżując ręce na piersi.
- Jesteś żałosny. - zaczął, a ja przysiągłbym, że gdzieś już to słyszałem. Ach tak. Słyszałem to z ust Violetty. Jak widać mają tę samą śpiewkę. Szkoda tylko, że ja nie dostrzegam tej mojej "żałosności".
- Skoro już to ustaliliśmy to może podałbyś jakieś fakty na poparcie tego stwierdzenia. - krótko mówiąc chciałem wiedzieć o co im wszystkim chodzi. Zaraz się okaże, że wszyscy ludzie w studio są na mnie obrażeni, a ja nie będę miał zielonego pojęcia o co w tym wszystkim chodzi.
- Wiesz co, Diego? Jeśli to ma być jakiś żart, to wcale nie jest śmieszny. - oznajmił, po czym wyminął mnie i wyszedł z sali. Fantastycznie! Czyli koniec końców nadal nie wiem co takiego zrobiłem, że nagle każdy, a mówiąc każdy mam na myśli Leona i Violettę, mnie nienawidzi. Może myślą, że zrobią ze mnie idiotę, ale ja i tak mam zamiar dowiedzieć się co i jak. Wychodząc z sali zauważyłem Francescę rozmawiającą z Camilą. Warto spróbować i u nich. Może one mnie oświecą.
- Możecie mi powiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. - zażądałem, a one spojrzały na siebie zdziwione, po chwili przenosząc wzrok na mnie.
- Ale o co w czym chodzi? - zapytała Fran, a ja parsknąłem podenerwowany.
- Violetta jest na mnie zła, a Leon najchętniej by mnie zabił. Problem w tym, że nie wiem dlaczego. Wiecie może coś na ten temat? Bo ja też chętnie bym się dowiedział. - powiedziałem, wzdychając cicho by się uspokoić.
- Viola nam nic nie mówiła. Same jesteśmy ciekawe o co wam poszło. - odparła Fran.
- Nawet chciałam cię dziś o to spytać, ale stwierdziłam, że nie warto. - dodała Cami.
- Dobra. Dzięki. - mruknąłem i odszedłem w stronę swojej szafki. Najwyraźniej sam będę musiał się wszystkiego dowiedzieć. Z tym może być jednak mały problem. Nie ma jednak rzeczy niemożliwych, nieprawdaż?

* Francesca *

- Cami... - zaczęłam, odwracając się w stronę mojej przyjaciółki z pełną powagą. - Musimy się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. - zakończyłam, a ona wyglądała na zadowoloną. Uśmiechnęła się tajemniczo i uniosła jedną brew ku górze.
- Masz już jakiś plan? - spytała, a ja mruknęłam coś pod nosem i zamyśliłam się. Co by można było zrobić by wyciągnąć jakieś informacje. Trzeba by było zagadać obie strony, a mówiąc obie strony mam na myśli Leona i Violettę. Najpierw jednak warto poszukać informacji w terenie, a ja już chyba wiem od czego mamy zacząć.
- Wiem co musimy zrobić. - powiedziałam w końcu, poruszając brwiami i uśmiechając się tryumfalnie. Nie ma możliwości, że nasz plan nie wypali.
- W takim razie opowiadaj. - ucieszyła się Camila.
- A więc tak...

***************

Hej, cześć i czołem. Nikt mnie nie zabije za zakończenie w takim momencie, prawda? No skąd. Przecież zakończenia w ciekawych momentach są super. Prawie wszystkie odcinki naszej kochanej Violki kończą się cholernie ciekawych momentach i trzeba czekać aż dwadzieścia cztery godziny, by dowiedzieć się co będzie dalej. Jeśli chodzi o moje opowiadanie to trzeba będzie poczekać nawet dłużej, ale kto by się tam przejmował. Pamiętajcie, że nie jestem wredna. <3
Wiem, że wyszło to dość krótkie, ale nadrobię to kolejnym rozdziałem. Poza tym czasem trzeba uciąć w odpowiednim momencie, by zrobić ciekawą atmosferę.

5 komentarzy:

  1. Jej! Foch! Ja nie uważam, że Diego jest żałosny. To nasza panienka niezdecydowana ma znowu schizy. Albo i nie... No ja już sobie wyobrażam jak León próbuje zabić Diego wzrokiem. Coś niezbyt to widzę, przez perukę i...

    Lagusia wychodzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Diego wcale, a wcale nie jest żałosny. To inni zawsze mają do niego jakieś problemy! A przynajmniej tu, bo ja nie mam zamiaru robić z niego tego super złego.
      Haha, ciężko brać go na poważnie z tą peruką. XD

      Silver wychodzi!

      Usuń
    2. No dokładnie! Przynajmniej moim zdaniem ciągle tak jest, że się go wszyscy czepiają bez powodu! No tak... Peruka. Ślicznie =)

      Usuń
  2. Oj Silver, gdzie jesteś? Mam dla Ciebie LBA... Proszę, odwiedź bloga i sie dowiedz o co chodzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajć! Trochę czasu mnie nie było, bo miałam drobne problemy z komputerem. Pech!

      Usuń