środa, 7 maja 2014

Rozdział V - ,,Żądam wyjaśnień’’

* Francesca *

- Żeby nasz plan wypalił musimy być jak tajniaki. Nikt nie może nas widzieć, słyszeć ani czuć. - oznajmiłam, a Cami pokiwała głową ze zdeterminowaną miną. - To co...
- Ale jak to czuć? - przerwała mi przyjaciółka, a ja uciszyłam ją gestem dłoni.
- To nie jest najważniejsze. Tak się tylko mówi. - machnęłam na to ręką, a ona w odpowiedzi wzruszyła ramionami. Rozumiem, że sprawa zamknięta. - Jak już mówiłam, to co mamy zamiar zrobić niesie ze sobą pewne ryzyko, ale pamiętajmy, że nasz cel jest niezwykle ważny. A pamiętasz jaki jest nasz cel, droga wspólniczko? - zapytałam z pełną powagą. Ta sprawa wymaga wielu poświęceń i ciężkiej pracy, ale jestem przekonana, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.
- Nasz cel to zdobycie informacji o powodzie kłótni Violetty i Diego. - wyrecytowała Camila, a ja uśmiechnęłam się z zadowoleniem. Czyli załapała.
- Świetnie. W takim razie wiesz co masz robić. - powiedziałam, a ona przytaknęła. - Jak tylko skończysz swoją część zadania, przyjdź do schowka i tam się spotkamy. - zarządziłam, a Cami ponownie skinęła głową. Po chwili otrząsnęła się jednak i chciała zabrać głos, ale ją uprzedziłam. - Nie pytaj dlaczego schowek. Po prostu tam przyjdź.
Kiedy już wszystko było ostatecznie ustalone Cami ruszyła by wykonać swoją misję. Tymczasem ja też muszę zająć się pewną rzeczą. Mój pomysł nie jest na pewno jednym z najgenialniejszych, ale jest duże prawdopodobieństwo, że zadziała, więc musimy zrobić wszystko, by się nam powiodło. Wyciągnęłam z mojej torby kamerę i sprawdziłam czy jest w pełni sprawna, po czym udałam się do sali w której odbywała się teraz próba Naty i Ludmiły. Na moje szczęście drzwi były uchylone, a dziewczyny stały tyłem do wejścia, dzięki czemu moje zadanie wydawało się wręcz banalne. Ukradkiem wślizgnęłam się do środka i aby zmniejszyć ryzyko zostania zauważoną, przemieszczałam się na czworaka. W końcu udało mi się przemknąć do pianina, które stało w drugim koncie pomieszczenia. Wtedy też włączyłam kamerę, którą ze sobą przytargałam i położyłam ją tak, by nie została zauważona. Misja zakończona powodzeniem... Albo raczej część misji zakończona powodzeniem. Teraz pozostało mi tylko opuścić salę niezauważona, a potem udać się do schowka gdzie miałam się spotkać z Cami.
- Naty przestań! - krzyknęła Ludmiła, a ja także się zatrzymałam. Czyżby mnie usłyszały? Nie, niemożliwe. Przecież niczego nie potrąciłam. Na wszelki wypadek skuliłam się za stojącą obok perkusją i wyjrzałam zza niej, przyglądając się obu dziewczynom. Żadna nie patrzyła w moim kierunku. Czyli nie. - Jesteś beznadziejna. Nie da się z tobą ćwiczyć! - warknęła blondynka, a Naty zaczęła nerwowo przyglądać się swoim dłoniom.
- To ty jesteś rozkojarzona. - mruknęła pod nosem. Gdyby tylko była bardziej pewna siebie to mogłaby się postawić tej zołzie. Niestety jest jak jest, a Natalia cały czas będzie pomagierką Ludmi. Nic nie można z tym zrobić. Jako że żadna z nich nie zwracała na mnie uwagi ponowiłam swoją ucieczkę. Zakończyła się ona sukcesem. Opuściłam salę i nie zostałam przy tym zauważona. Powinnam dostać za to jakiś medal. Nie skupiajmy się jednak na mnie. Nie zwracając na nic uwagi od razu pobiegłam do schowka. Okazało się, że Cami już tam była.
- Udało ci się wszystko załatwić? - zapytałam.
- Pewnie. Poszło jak po maśle. - odparła, a ja uśmiechnęłam się szeroko. Pierwsza część naszego planu została zrealizowana. Teraz przechodzimy do drugiej części w której będziemy brać udział bezpośrednio. Będzie ona mniej skomplikowana i może przynieść lepsze bądź gorsze efekty. Wszystko zależy od tego czy druga strona będzie chciała z nami współpracować. A mówiąc "druga strona" mam na myśli Leona. Ta część mojego wspaniałego pomysłu wcale nie jest skomplikowana. Chcemy po prostu nieco go przycisnąć, by wydobyć potrzebne nam informacje. Znając życie (i znając Leona) nawet jeśli wszystko nam wyśpiewa to nie można będzie brać tego dosłownie, bo wszystko co on zobaczy lub usłyszy potrafi źle zinterpretować i przerobić to w sposób, który będzie dla niego gorszy. Może się to wydawać nieco nielogiczne, ale jak zna się Leona tyle czasu co my, to wiadomo o co chodzi.

***

 - Leon, zaczekaj! - wykrzyknęłam dobiegając do chłopaka. Trochę czasu minęło zanim udało nam się go znaleźć. Sprawdziłyśmy całe studio, a potem udałyśmy się do parku gdzie go w końcu znalazłyśmy, ale jak tylko nas zobaczył to natychmiast zebrał się do odejścia. - Dlaczego nie chcesz z nami rozmawiać? - spytałam, łapiąc go za ramię i obracając w naszą stronę.
- Bo wiem o czym będziecie chciały rozmawiać. - odparł, patrząc na nas niewzruszony.
- To fantastycznie. W takim razie powiedz nam o co w tym wszystkim chodzi.
- Nie ma o czym gadać. - chciał nas zbyć tymi słowami, ale my się tak łatwo nie damy. Co to, to nie.
- Nie, Leon. Musisz nam powiedzieć o co chodzi. Diego mówi, że nic nie wie, Violetta jest na niego obrażona, a ty wydajesz się być zły na cały świat. Musimy wiedzieć o co chodzi. - zabrała głos Camila, a ja tylko przytaknęłam, wpatrując się w chłopaka wyczekująco.
- Zapytajcie swojej przyjaciółki, a nie mnie. Nie chcę się już w to mieszać. - odparł, a ja warknęłam poirytowana.
- Ona nie chce nam nic powiedzieć!  Myślisz, że jej o to nie pytałyśmy? Chciałyśmy nawet zadzwonić, ale miała wyłączony telefon. Potem chciałyśmy iść do Diego, ale on nas uprzedził żądając wyjaśnień. Co mamy w takim razie zrobić? Idziemy do ciebie! - wyjaśniłam, starając się zachować przy tym spokój. Nie mówię, że szło mi najlepiej, ale próbowałam.
- Dziewczyny, naprawdę... Nie mam ochoty tego roztrząsać. Jeśli Violetta nie chce wam powiedzieć to najwyraźniej ma w tym jakiś cel. Popytajcie jej jeszcze to może wam coś zdradzi. - po tych słowach Leon po prostu sobie poszedł, a ja nie miałam już siły by za nim gnać.
- W takim razie pozostajemy przy pierwszym planie. - stwierdziła Cami.
- Miejmy nadzieję, że w ten sposób się czegoś dowiemy. - mruknęłam, a ona uśmiechnęła się pocieszająco. Wcale mi to nie pomogło.

* Diego *

Skoro Violetta nie chce rozmawiać ze mną przez telefon to porozmawiamy sobie twarzą w twarz. Nie może ot tak obrażać się na mnie i nawet nie powiedzieć mi co zrobiłem źle. Dlatego też jestem teraz w drodze do jej domu. Oby tylko nie było jej ojca, bo w tym przypadku zapewne niewiele bym zdziałał, bo on tak czy siak nie wpuściłby mnie do środka. Chyba że poprosiłaby go o to Violetta, ale jestem pewien, że teraz by tego nie zrobiła. I moje fatygowanie się byłoby niczym. Moja spokojna wędrówka do domu dziewczyny zakończyła się z momentem, w którym zauważyłem ją po drugiej stronie ulicy. Wydaje mi się czy ona wygląda nieco inaczej? Nigdy nie widziałem, żeby chodziła w fullcapach, a tym bardziej, żeby miała na ręce bransoletkę z kolcami. W dodatku miała na sobie bluzkę zespołu o którym nawet ja nie słyszałem i, tu na pewno każdy będzie zadziwiony, czarne jeansy. To zdecydowanie nie jej styl. Gdy do niej podszedłem zauważyłem jeszcze jeden ciekawy fakt... Czy ona całkowicie zwariowała?
- Co zrobiłaś sobie z włosami? - zapytałem zdziwiony. Cała ta nagła zmiana wydawała mi się bardzo podejrzana.
- Słucham? - spytała wyraźnie zbita z tropu. Wydaje mi się, że ton jej głosu też jest nieco dziwny. Ma jakąś dziwną... chrypkę. Czyżby zbliżało się przeziębienie?
- Pytałem co zrobiłaś sobie z włosami. - powtórzyłem, krzyżując ręce na piersi.
- Nie robiłam sobie nic z włosami od wieków. Zresztą nawet nie wiem dlaczego z tobą o tym rozmawiam. - odparła, patrząc się na mnie z wyższością. To nie jest zachowanie w stylu Violetty.
- Przyszedłem zapytać cię dlaczego jesteś na mnie zła. - oznajmiłem, a ona uniosła jedną brew ku górze w wyrazie zdziwienia. No proszę was... Chyba mogła się domyśleć, że będę chciał jakichś wyjaśnień po tym wszystkim co się wydarzyło.
- Nie jestem na ciebie zła i nie przypominam sobie bym kiedykolwiek była, ale teraz zaczynasz mnie irytować, dziwny człowieczku. - jestem prawie pewien, że w tym momencie moja mina musi być przekomiczna. Nigdy nie spodziewałbym się takiej odpowiedzi. - A teraz wybacz, ale nie mam czasu. - dodała i wsiadła do stojącego obok samochodu. Za kierownicą siedział jakiś dziwny chłopak, którego nigdy w życiu na oczy nie widziałem. Zanim zdążyłem dokładnie przeanalizować to co się właśnie wydarzyło oni odjechali.

***************

 Hej, cześć i czołem. Jestem ciekawa jakie są wasze wrażenia po przeczytaniu tego rozdziału. Nie wiem co jeszcze mogę tu napisać... Jeśli to czytasz to skomentuj, bo czytanie komentarzy zawsze sprawia mi wielką radość. No i jeśli macie jakieś pytania to śmiało walcie! Na wszystko odpiszę. To chyba tyle. <3
WYBACZCIE TAK DŁUGĄ NIEOBECNOŚĆ :c

2 komentarze:

  1. Moje wrażenie - gdzieś ty się podziewała?! Silver, co się z Tobą stało?!
    Po drugie - łech, łech, łech... Diego się, mam wrażenie, pomylił. Tylko trochę... Francesca tajniakiem? Chyba oczadziała, toć ona zawsze prosto w mostu, a nie...
    No czekam... Na next!
    Pamiętasz mnie jeszcze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no jakoś tak wyszło, że miałam szlaban, a potem urwanie głowy w związku ze szkołą. Sprawdziany, kartkówki, potem przerwa świąteczna, a na dokładkę testy gimnazjalne. Ale jakoś przeżyłam i teraz nie mam zamiaru uciekać! :D
      Francesca tajniakiem! Choć nie można powiedzieć, że zbyt często takim tajniakiem będzie. X3
      Oczywiście, że pamiętam. :3

      Usuń